• Wpisów: 84
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis: 205 dni temu, 11:05
  • Licznik odwiedzin: 6 267 / 1397 dni
 
mycandylove
 
Embry: Nataniela kolejny dzień nie ma w szkole. Boję się, że jego ojciec zrobi krzywdę najpierw jemu, potem mnie. Niech to wszystko już się skończy. Mam wrażenie, że zamiast pomóc, wszystko zniszczyłam.

Wrócił Nataniel. Starałam się zejść mu z oczu, ale niestety... znów usłyszałam od niego mnóśtwo ostrych, nieprzyjemnych słów. A następnego dnia gdy przyszedł do szkoły miał podbite oko. A co, jeśli przeze mnie ojciec Nata stał się jeszcze bardziej agresywny?
Jestem w szoku, jak bardzo Kastiel był pomocny. Ostatnio znów do mnie przyszedł. Powiedział, że nie wyglądam najlepiej. Mistrz komplementów, kurde. Zabrał mnie na spacer, na naprawdę długi spacer. Na początku nie rozmawialiśmy za dużo. Ale sama jego obecność była dla mnie kojąca. Do czasu... Nie pomyślałabym, że pod maską twardziela i oportunisty kryje się odpowiedzialny i stanowczy facet. Powiedział mi, że rozmawiał z Natanielem i zaproponował mu rozwiązanie problemu. I że jak on na to przystanie, to będzie miał zapewniony święty spokój. Ale nie chciał mi zdradzić, na czym ten plan miałby polegać. Byłam wyciszona i trochę smęciłam, więc nawet nie naciskałam za mocno.
W pewnym momencie naszego spaceru Kas zapytał mnie, czy to, jak bardzo przejmuję się losem Nataniela świadczy o tym, co czuję do gospodarza naszej klasy. Wcięło mnie i nie wiedziałam co powiedzieć. Przez dłuższą chwilę ważyłam słowa w głowie i powiedziałam, że  prawdopodobnie przejęłabym się losem każdego ucznia, gdybym wiedziała, że jest bity, ale że mocno żałuję tego, co zrobiłam, bo czuję, że tylko pogorszyłam sytuację. A wtedy Kastiel zapytał, czy żałuję wszystkiego. Spojrzałam na niego szybko, a serce zaczęło mi tak mocno bić, że normalnie czułam jego uderzenia gdzieś pod szczęką i na nadgarstkach.
- Czyli wiesz? - spytałam, czując że dłonie mam całe mokre od potu, a w dołku coś mi się zacisnęło.
- Nataniel nie omieszkał się pochwalić, że cię przeleciał - Kastiel nie zmienił ani barwy głosu, ani tempa kroku. Ja natomiast stanęłam jak wryta.
- J-jak powiedział? - spytałam szeptem, bo miałam tak ściśnięte gardło, że nie potrafiłam odezwać się normalnym głosem.
Kastiel odwrócił się w momencie, gdy nie mogąc ustać na nogach, kucnęłam, by ochłonąć. Zawrócił, stanął obok mnie i powtórzył.
- Powiedział, że cię przeleciał. Że mu dałaś dupy i że to jedyny plus jaki wynikł z tej całej sytuacji - jego głos był zimny, pozbawiony emocji.
- Nie wierzę - wydusiłam, ledwo poruszając wargami. Tak to potraktował? Jak zaliczenie panienki? I opowiada o tym wszystkim!?

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.